kierownik dzialu handlowego

Rodzicielska duma

Chyba nawet ja nie jestem tak dumny ze swojego stanowiska kierownika działu jak moi rodzice, którzy odkąd awansowałem uważają mnie za ósmy cud świata. No cóż, całe życie przyzwyczajony byłem do tego, że rodzice chwalą się mną i moimi osiągnięciami. Na studia poszedłem do Warszawy, na SGH, jednak po skończeniu nauki wróciłem do rodzinnego Zgierza. Wiedziałem, że dzięki znajomościom swoim i rodziców w Zgierzu uda mi się szybko znaleźć zatrudnienie. Nie myliłem się, bo w dwa miesiące od zdobycia tytułu magistra siedziałem już na wygodnej posadce w jednej ze zgierskich firm rekrutacyjnych. Zatrudniony byłem na jednym z najniższych stanowisk, ale wiedziałem, że to nic – wiedziałem, że na pewno uda mi się z czasem awansować. W końcu byłem młody, zdolny i ambitny.

Teraz, w wieku zaledwie trzydziestu lat zostałem kierownikiem działu, kierownik działu Zgierz. W ciągu pięciu lat awansowałem tak szybko, że nie zdążyłem się nawet na dobre przyzwyczaić do poszczególnych stanowisk pracy. O każdym awansie w pierwszej kolejności informowałem rodziców, bo wiedziałem, jak bardzo to przeżywają i jak bardzo trzymają za mnie kciuki. Mimo, że nie mieszkam z nimi już od początku studiów to nadal jesteśmy ze sobą bardzo związani i rozmawiamy ze sobą praktycznie codziennie. Nie czuję się maminsynkiem, ale człowiekiem, który swoim rodzicom bardzo dużo zawdzięcza i który powinien okazać im jak najwięcej szacunku i miłości.

Swoim awansem na kierownika nie chciałem się chwalić, ale rodzice zrobili to za mnie. Już chyba cała rodzina wie o moim sukcesie zawodowym.